O autorze
W Polsce przez 6 lat wymyślałem reklamy dla takich brandów jak Skoda, Lech, Heyah, Tui, Nivea, Lipton i Canal+. Po samochodowych wakacjach w Skandynawii zamarzyło mi się, żeby mieć w ogródku fjord i nie potrafiłem pozbyć się tego marzenia dostatecznie szybko. Od trzech lat mieszkam w Norwegii, w Hammerfest - najdalej na północ wysuniętym mieście świata - gdzie prowadzę firmę Fast Forward, produkującą zdjęcia i filmy reklamowe. Efekty mojej pracy można oglądać na blogu, a także tutaj: www.fastforwardnorge.no

4 powody dla których używanie stockowych zdjęć nie jest dobrym pomysłem

Nie znajdziesz na stockach zdjęć z miejsc mniej popularnych niż Wieża Eiffla.
Nie znajdziesz na stockach zdjęć z miejsc mniej popularnych niż Wieża Eiffla. http://fastforwardnorge.no/
Przygotowując stronę internetową, plakat lub jakikolwiek inny projekt, napotykamy zwykle konieczność uzupełnienia naszego dzieła o odpowiednie zdjęcie. Niestety nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że pobranie i użycie zdjęcia znalezionego za pomocą wyszukiwarki grafik Google nie jest legalne. Aby nie naruszać niczyich praw autorskich wiele osób zwraca się ku jednemu z wielu popularnych stockowych banków zdjęć, gdzie spośród tysięcy gotowych fotografii możemy wybrać taką, która jest dla nas w miarę odpowiednia. Czy na pewno nie ma lepszej alternatywy?

Przyznaję, jest kilka mocnych argumentów przemawiających na korzyść używania stockowych zdjęć. Są rzeczywiście tanie, a co równie istotne, wybieramy spośród gotowych do użycia zdjęć, możemy więc od razu przekonać się czy pasują do naszego projektu i jak będzie wyglądał ostateczny produkt.



Pomimo tego uważam, że stocki nie zawsze są dobrym rozwiązaniem. Może i są „w miarę odpowiednie”, ale dla poważnych marek i biznesów w pewnym momencie “w miarę” już nie wystarcza. Oto kilka powodów, dla których używanie tego typu zdjęć się nie opłaca:

1) Ponieważ prawie wszyscy używają banków zdjęć , wiele fotografii wykorzystywanych jest więcej niż raz. To oznacza, że mogły być one użyte dosłownie wszędzie, włączając w to dziedziny, z którymi na pewno nie chcielibyśmy kojarzyć swojej marki. Dzielenie tej samej fotografii ze stroną Anonimowych Narkomanów, domu pogrzebowego czy kliniką chorób wenerycznych może być dość zabawne, lecz z pewnością nie pomaga naszemu wizerunkowi.

2) Stocki odbierają autentyzm. Wielokrotnie zdarzyło mi się odwiedzić stronę internetową jakiejś firmy, na której zastałem kompletnie przypadkowych ludzi ściskających dłonie, przybijających sobie piątki lub wyglądających na bardzo zapracowanych. Nie byłoby znacznie lepiej widzieć tam prawdziwych pracowników w prawdziwej siedzibie firmy? Trudno jest opowiedzieć swoją historię używając zdjęć innych ludzi.

3) Nieważne jak oryginalny, złożony i innowacyjny jest nasz projekt – użycie stockowego zdjęcia może uczynić go boleśnie zwyczajnym. Skoro poświęciliśmy mnóstwo czasu i energii na każdym z etapów jego tworzenia, przyzwoitość nakazuje także dokończyć go w dobrym stylu. Nikt, kto przez 3 godziny przygotowywał wykwintny obiad, nie podaje go potem na plastikowych talerzykach.

4) Stocki nie pomagają w zwiększeniu rozpoznawalności marki. Kiedy widzimy jakiś obraz, w naszej głowie natychmiast pojawia się odpowiednie skojarzenie. Jeśli nasze zdjęcia były wcześniej wielokrotnie używane, prawdopodobieństwo, że ktoś skojarzy je akurat z nami, jest naprawdę niewielkie. To oznacza, że wydajemy pieniądze nie po to, by posiadać zdjęcie na własność, ale by dzielić je z innymi.

No dobrze, ale jaka jest alternatywa? Jeśli chcemy mieć pewność, że zdjęcie należy wyłącznie do nas, powinniśmy się skontaktować z najbliższą dobrą agencją fotograficzną i tam kupić interesujące nas zdjęcia. Jednak najlepszą metodą na zdobycie takich materiałów jest zatrudnienie profesjonalnego fotografa, który zrobi dla nas dokładnie takie zdjęcia, jakich potrzebujemy. Co istotne – nie musi to być wcale wielki wydatek. Jeśli chcemy zbudować bazę fotografii dla naszej marki, dosyć szybko się okazuje, że kupienie 20 stockowych zdjęć w największej jakości może kosztować tyle samo, ile zamówienie 20 zdjęć u profesjonalisty. Z tym, że te drugie będą wyłącznie nasze, a tymi pierwszymi będziemy się musieli dzielić - i to nigdy nie wiadomo z kim.
Trwa ładowanie komentarzy...